Po co nagrywać wideo, skoro AI potrafi tworzyć filmy?
Gdy rośnie liczba filmów generowanych przez AI, własna perspektywa lekarza i historia pacjenta mogą pokazać coś, czego nie daje gładka animacja.
Czy jest jeszcze sens stawać przed kamerą, skoro AI potrafi wygenerować coraz więcej filmów? Moim zdaniem tak. Nie chodzi wyłącznie o to, który materiał wygląda ładniej. Znaczenie ma też to, kto mówi i dlaczego.
Ludzie szukają ludzi
Adam Mosseri, szef Instagrama, powiedział w rozmowie o AI i twórcach, że przy rosnącej liczbie syntetycznych treści ludzie mogą mocniej szukać autentyczności, cudzej perspektywy i konkretnych osób. Nie twierdził przy tym, że AI trzeba usunąć z platformy.
Jak to może wyglądać w gabinecie
Wyobraź sobie pacjentkę, która rozważa zabieg. Może zobaczyć wiele dopracowanych animacji i wypowiedzi awatarów. Obok nich trafia na film, w którym lekarz w swoim gabinecie opowiada, jak wygląda zabieg, czego można się spodziewać i jak się przygotować. Może też usłyszeć pacjenta, który po czasie dzieli się własnym doświadczeniem.
Nie wiem, który film obejrzy do końca ani czy umówi konsultację. Warto jednak zadać sobie pytanie, co z tych materiałów pozwoli jej poznać człowieka stojącego za wypowiedzią. Własnej perspektywy i doświadczenia zawodowego nie trzeba zastępować gładką animacją.
Sam też chcę korzystać z AI i sprawdzać nowe narzędzia. Pomagają mi tworzyć, ale nie oddaję im całego miejsca w swoich filmach.



